zamknij reklamę

Nowy grabarz sekcji piłki nożnej WKS Zawisza w akcji

Nowy grabarz sekcji piłki nożnej WKS Zawisza w akcji

    Prawdziwe wejście smoka (a raczej byka) zaliczył niejaki Artur Czarnecki, Polak z hiszpańskiej Marbelli, który wczoraj ujawnił się jako nowy właściciel 95 % akcji spółki piłkarskiej WKS Zawisza. Swoje „rządy" rozpoczął od szantażu wobec Stowarzyszenia Piłkarskiego Zawisza, domagając się niezwłocznego przekazania mu dożywotnio praw do symboli klubu. Wyznaczył przy tym czas: do 7 czerwca, godzina 12:00 (ultimatum, nazwane łagodnie „Apelem" - TUTAJ). Nic dziwnego, że takiego stawiania sprawy przez Czarneckiego nie wytrzymała nawet prawnik w Urzędzie Miasta Bydgoszczy, Krystyna Malinowska, która na portalu kujawskim skomentowała ten fakt następująco: dożywotnio?, chyba facet miał bliskie spotkania ze ścianą, za 5 lat odsprzeda klub a herb będzie miał dożywotnio i trzepał kasę na użyczeniu, lub co gorsza odsprzeda klub Osuchowi łącznie z prawem do herbu”. Pani Krystyno, może ze ścianą pan Arturo się nie spotkał, ale całkiem możliwe, że przebywając kilkanaście lat na Półwyspie Iberyjskim, został poturbowany przez byka, a najbardziej musiała ucierpieć jego głowa. Przecież corridy są wpisane w kulturę Hiszpanii. Ale to już było i człowiek z Hiszpanii musi uświadomić sobie, że teraz jest w Polsce, w Bydgoszczy oraz w klubie z historią i tradycjami. A historia i tradycje nigdy nie były i nie będą w Zawiszy na sprzedaż.

    Źle rozpoczął swoją „misję” kolejny „zbawca” bydgoskiej piłki. Do odwołania na pierwszoligową licencję nie załączył raportu biegłego rewidenta, co jednoznacznie wskazuje po co pojawił się w mieście nad Brdą. Z pewnością nie po to, aby pomóc wyjść spółce na przysłowiową prostą.

    Byłem dzisiaj na obiekcie Zawiszy, przed siedzibą spółki, przed godziną 15:00. Na zewnątrz zastałem trzy osoby. Człowiek z Hiszpanii nerwowo palił papierosa i rozmawiał z Łukaszem Skrzyńskim, zwanym dyrektorem sportowym. Katarzyna Piątkowska, najlepsza koleżanka byłej prezes spółki, kilkudniowa prezes i członek Rady Nadzorczej, nie dyskutowała z panami. Miała chyba ważniejsze sprawy na głowie, bowiem prowadziła ożywioną dyskusję przez telefon komórkowy. Pewnie dzwoniła po wskazówki w wiadomych sprawach i wiadomo do kogo.

Na zdjęciu sprzed godz. 15:00, 07.06.2016: Artur Czarnecki (z lewej) i Łukasz Skrzyński (tyłem).

do góry więcej wersja klasyczna
Wiadomości (utwórz nową)
Brak nieprzeczytanych wiadomości

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Więcej informacji można znaleźc w naszej Polityce Prywatności. [X] Zamknij